Recenzja INSPEKTOR CZAJKA #01 Ostatni Toast Prezesa

Minimalistyczna okładka. Jest ok.

Inspektor Czajka: Ostatni Toast Prezesa zadebiutował  w sierpniu 2024 roku niewielkim nakładem. O wydawcy niewiele wiadomo, a na swojej stronie dowiadujemy się, że grę tworzyła grupka przyjaciół przez 8 miesięcy. Na dzień dzisiejszy – 12 grudnia – tytuł jest niedostępny w regularnej sprzedaży. Swój egzemplarz nabyłem z drugiej ręki.

Uwaga: Pojawią się drobne spoilery.

Głównym zadaniem jest ustalenie tożsamości mordercy Marka Wiśniewskiego, właściciela bogatej firmy farmaceutycznej, której bogactwa pozazdrościłby Sknerus McKwacz. Krąg podejrzanych jest niewielki – zaledwie pięć osób. I zanim przyjdzie zdemaskować sprawcę śmierci, w śledztwie przyjdzie rozwiązać kilka pobocznych spraw.

ZASADY GRY

Elegancko zaprojektowane wizytówki. Szkoda, że nie odwiedzimy witryny :/

Podobnie jak w klasycznym gatunku Mystery Case Files, nie ma jakiś szczególnie skomplikowanych zasad. Otrzymujemy pięć kopert (w tym jedną startową), w której zlecane są zadania. Pierwsze z nich dotyczy nakrycia złodzieja cygara – wartego niebagatela 5 milionów złotych. Z gotową odpowiedzią (i niekoniecznie poprawną) można otworzyć kolejną kopertę odpowiedzią, nową zagadką i poszlakami. Celem jest wytypowanie zabójcy i otwarcie ostatniej koperty.

Gra nie narzuca limitu czasowego, nie ma też mechanizmu „Game Over”. Mnie rozegranie solo, na dwóch posiedzeniach, zajęło łącznie 3 godziny. Oczywiście gra w większym gronie będzie nieco krótsza, ale zapewni więcej frajdy.

FABUŁA

Piękny przystojniak i obrzydliwy bogaacz

Historia skupia się najbliższego otoczenia milionera, które tworzą pracownicy firmy, dawna szkolna miłość... a nawet pani ze striptease klubu. Dokumenty relacjonują przebieg feralnej imprezy, na której zginął Marek. Wraz z czytaniem kolejnych zeznań poznajemy motywacje poszczególnych postaci i zaglądamy za kulisy imprezy. Na plus zaliczyłbym, ciekawe osobiste opinie i oskarżenia podejrzanych, oraz ogólny fajny klimat sprawy. Literackiego nobla bym nie przyznał; sama historia jest poprawna. 

Przebieg wydarzeń nie wydaje się karkołomny, a końcówka wydaje się wywołać jedynie „aha! no, to teraz mamy dowód koronny”. Niektóre motywacje wydają się naciągane: bo jak miałbym uwierzyć, że dawna miłość (lub obecna?) mogła zabić Marka, bo ten miał zazdrosną żonę? Czy nie logiczniejsze byłoby, gdyby chciała wyeliminować właśnie żonę, bo ona stoi na przeszkodzie w zdobyciu obiektu westchnień? Niestety, ten infantylizm łączenia kropek w śledztwie wybija z rytmu. Są jednak ciekawe i wiarygodne wyjątki jak postać Kipiera, ekscentrycznego wykładowcy… historii o cygarach i whisky. Jak dla mnie, losy tej postaci zdecydowanie błyszczały

WYKONANIE

Zastosowanie AI może być rewolucyjne, ale powinno być robione poprawnie. Kto dostrzega stojący nóż?

Teczka z zawartym logiem Inspektora Czajki jest minimalistyczna. Ta zawiera około 25+ dokumentów Znajdziemy wśród nich ulotki, mapę, układ pomieszczeń, autentyczne fotografie a nawet folię PVC (czyli przeźrocze, jakby ktoś nie wiedział). Niektóre z nich np. wizytówki wyszły całkiem schludnie. Same dokument zawierające zeznania podejrzanych i świadków są treściwe, ale pozostawiają niedosyt.

Niestety, stwierdzenie, że „jakość nie powala” to mało tutaj powiedzieć. Dla przykładu: dokumenty zawierający wynik sekcji zwłok napisano w kilkoma krojami pisma bez ładu i składu. Na wielu papierach pojawiają się literówki. Dziwi też decyzja o wydrukowaniu billingu telefonicznego lub fotografii z organizowanego wydarzenia na Facebooku na papierze kredowym. Podobnie jak wycięte fragmenty rozmów z komunikatora… na papierze fotograficznym; zresztą kto chciałby uwierzyć, że policja tak drukuje materiały dowodowe, a potem bierze nożyczki i wycina? Ok, dobrze, ostatecznie można to łatwiej umieścić na tablicy korkowej, może taka była intencja. Widać też, że autorzy chcieli dodać jakąś narrację śledczą np. nie pokazując wprost gazety, ale ksero… a jej skład pozostawia wiele do życzenia: wypowiedzi są brane w cudzysłowie „”, a nie w dywizy lub pauzy ‘-‘. Byłem gotów się powiesić, gdy po raz setny zobaczyłem spację przed wykrzyknikiem. Boże, nie chcę zgrzeszyć. Autorzy powinni wziąć do serca poradę, że wykonanie i wygląd materiału to również narracja! 

TECHNIKALIA

Nikt nie zgadnie, od czego należy zacząć

Sekcja dedukowanie wyszła akurat przyjemne, a łączenie zeznań z innymi materiałami satysfakcjonował i nie ograniczało się do suchej analizy dokumentów. Ciekawym urozmaiceniem było znalezienie zastosowania dla przeźrocza PVC. Postawiono też strony internetowe, które niestety na dzień dzisiejszy 12 grudnia 2025 – nie działają :(.

Brak dostępu do stron uniemożliwił mi wykonanie ostatnich zadań, co po dwóch godzinach śledztwa było potężnym rozczarowaniem. Autorzy powinni zapewnić jakikolwiek papierowy dostęp w wypadku awarii. Wydruk strony internetowej załatwiłby sprawę.

ZAGADKI

Kelner zdaje się sporo widzieć. Czy to z nim rozmawiał Marek?

Poziom trudności nie przepali zwojów mózgowych, ale na pewno rozrusza szare komórki. Skrupulatność, dedukcja i cierpliwa analiza faktów przyniosą dobre rezultaty. Pierwsza koperta to praktycznie 2/3 czasu gry, bo otwieranie kolejnych nastąpi lawinowo. I niestety, wtedy przychodzi najsłabsza część gry.

Po otwarciu drugiej koperty wyciągamy zdjęcie AI w katastrofalnie jakości, które wprowadza w błąd! Aby za dużo nie zdradzać: Zdjęciu pokazuje „jedzenie X”; sugeruje to winę postaci Y, ponieważ najwyraźniej przygotowała jedzenie X, czego zdjęcie jest dowodem. Gdy przeczytałem odpowiedź… dowiedziałem się, że osoba Y jest niewinna, bo „nie, bo on jadł wcześniej X”, Ale przecież na zdjęciu BYŁO jedzenie „X”! Gra zawiera zbyt wiele momentów opartych na spekulacji – np. sama możliwość zrobienia czegoś nie oznacza, że dana osoba wiedziała, jak to zrobić. W „Inspektorze Czajce” tego jest trochę za wiele. Gra wydaje się krótka.

System podpowiedzi w postaci kodu QR prowadzi nas do Google Drive, gdzie otrzymujemy do każdej sprawy 3 podpowiedzi. Działa to ok.

WERDYKT

Z daleka wygląda fajnie, ale diabeł tkwi w sczegółach

Ostatni Toast Prezesa nie urzekł mnie. To poprawna gra detektywistyczna z bardzo nierówno przygotowanymi materiałami. Niektóre powiązana faktów są ciekawe, jednak wiele z nich jest naciąganych lub spekulatywnych. Mimo wad nie bawiłem się źle; wierzę, że po pierwszym projekcie Inspektora Czajki autorzy odrobą zadania domowe. Bo chętnie spróbuję! Komu polecam? Komuś, kto już na ten gatunek i ma kilka ogranych gier. Zdecydowanie dla fanów gatunku, gotowych przymknąć oko na niedoróbki.

Mimo to zachęcam autorów do zrobienia wersji "remastered". Chciałem grze dać wyższą ocenę, więc chciałbym dostać jeszcze raz szansę jej zrecenzowania. 

OCENA: 4/10
★★★★☆☆☆☆☆☆

 PLUSY:

  • w miarę fajny klimat
  • treściwe postacie
  • przyzwoita jakość wykonania niektórych elementów np. wizytówki
  • postać Kipiera
  • wielowarstwowość w postaci kolejnych kopert

 MINUSY:

  • materiały i błędy logiczne
  • niedziałające strony internetowe
  • niedbałe projekty graficzne dokumentów
  • dużo literówek
  • niskiej jakości zdjęcia AI
  • nieprzemyślane i wybijające z imersji wykonanie materiałów
  • raczej za krótka

 

Komentarze

  1. Oj dawno, dawno dałam grze tak niską ocenę ;) Mam nadzieję, że jednak doczekasz się remastera i będziesz miał okazję dać grze dużo wyższą ocenę :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. No, nie jest to łatwe - szczególnie widząc projekt robiony od serca :(. Jednak tutaj zrobienie "director's cut" czy ewentualnie strony .pdf z poprawkami do ściągnięcia też załatwiłoby sprawę.

      Usuń
    2. Tym bardziej trzymam kciuki by w grze zaszły pozytywne zmiany :)

      Usuń
  2. Doceniam, że nie popadłeś w przesadne narzekanie, tylko wskazałeś konkretne problemy: literówki, fatalne zdjęcia AI, niedziałające strony internetowe – to dla kogoś, kto chce się naprawdę wczuć w śledztwo, duże przeszkody.

    Z drugiej strony dobrze wyłapałeś to, co działa – klimat, postacie, wielowarstwowość kopert, postać Kipiera. To pokazuje, że gra ma pomysł i potencjał, choć realizacja techniczna pozostawia sporo do życzenia. Najciekawsze w Twojej recenzji jest właśnie to wyważenie – pokazujesz, że gra bawi, ale wymaga cierpliwości i pewnej tolerancji na niedoróbki.

    Dla mnie kluczowy wniosek jest taki: to projekt stworzony z pasji, który wymaga dopracowania, ale warto go śledzić. Twoja sugestia o wersji „remastered” jest trafna – w takim wydaniu gra mogłaby naprawdę zabłysnąć. Czytając Twoją recenzję, mam poczucie, że sam chętnie spróbowałbym rozwiązać tę zagadkę, świadomy ograniczeń i wad materiałów.

    OdpowiedzUsuń
  3. Totalnie zgadzam się z oceną. W grze jest kilka nieścisłości i mogłaby być dłuższa. Zagrałam w nią po tym, jak ograłam kryminautów, stąd też może mój niedosyt po tej grze

    OdpowiedzUsuń

Prześlij komentarz

Popularne posty z tego bloga