Recenzja HIDDEN Games – Sprawa Szczecin Małych
| Teczka mile zaprojektowana dla oka |
WSTĘP
Tytuł HIDDEN GAMES – Sprawa Szczecin Małych zadebiutował na polskim rynku w maju 2025 roku. To nie tylko tłumaczenie, ale remake niemieckiego „Der Fall Klein-Borstelheim”. Gra reprezentuje klasyczny nurt mystery case files i nie jest już dostępna w sprzedaży, a można ją dostać jedynie z drugiej ręki. W recenzji pojawią się drobne
spoilery.
Celem gry jest odnalezienie zabójcy
Maksymialna Szewczyka – lokalnej osobistości, która narobiła sobie wielu
oponentów. W celu zdemaskowania sprawcy gracze muszą przeanalizować kilkadziesiąt
dokumentów wraz ze stronami internetowymi, aby odkryć poszlaki, znaleźć motywacje
po obciążające dowody. Oprócz głównego
wątku pojawiają się także zadania poboczne, m.in. ustalenie nadawcy teczki z
dowodami.
ZASADY GRY
| Zadania mają różne stopnie trudności |
Nie ma specjalnych zasad, planszy, podziału na tury czy punkty akcji. Gracze mają za zadanie przeanalizować materiały i wskazówki, by drogą dedukcji wykluczyć niewinnych i wskazać winnego.
Nie ma też limitu czasowego, i nic nie stoi na przeszkodzie aby grę można przerwać i kontynuować w dowolnym momencie. Mnie zajęła solo 4 godziny.
Gdy gracze będą gotowi odpowiedzieć powinni wejść na stronę wskazaną w instrukcji i podać rozwiązanie. Na szczęście w po udzieleniu złej odpowiedzi otrzymujemy uzasadnienie decyzji, i możemy kontynuować śledztwo.
Partię można rozegrać solo lub z innymi.
FABUŁA
Rozpoczynamy od planszy z podejrzanymi i kilku podstawowych wskazówek.Gra nie oferuje rozbudowanej narracji – większość relacji między postaciami można streścić do jednego lub dwóch zdaniach. Między postaciami przewijają się klasyczne wątki: walka o stołek w korporacji, niewierność małżeńska, sekrety rodzinne… nie dałbym nobla za literaturę, ale spełniają swoje zadanie. Wśród postaci mamy lokalnego lekarza, księdza czy wpływowego pracownika firmy. Ich losy są niespecjalnie ciekawe, jednak w jakiś sposób ich obecność ożywia świat i wprowadza klimat małego polskiego miasteczka.
Niestety czasem immersja pęka np.
nazywają uparcie księdza per „pan”; i choć zakończenie historii satysfakcjonuje,
to pozostawia niedosyt szczególnie ze względu na sporą liczbę niedokończonych wątków
pobocznych.
WYKONANIE
Teczkę zawiera około 30 dokumentów: rachunków, mapy, kalendarzy, odcisków palców, kopert… i nie mamy tutaj 10 identycznie wyglądających protokołów przesłuchań. Ponadto łączenie faktów między materiałami przychodzi każdorazowo na inny sposób. Na ogromny plus zaliczyłbym gazetę wykonaną w formacie A3 z twardszego papieru (choć szkoda, fajna byłaby oryginalna gramatura), która prócz ładnego wykonania wprowadza w sielski klimat. Na nieszczęście przez nią zbytnio się na niej skupiłem i przez długi czas miałem niewłaściwie imię jednego z podejrzanych. Prócz tego mamy 2 zdjęcia na papierze kredowym, kilka innych drobnych materiałów i jeden tajemniczy podarty list.
Są niestety bolączki: jedno zdjęcie ma fatalnie wklejoną twarz, a drugie boleśne sterylne. Również zdjęcia podejrzanych wyglądają tak,
jakby były z zupełnie innej stockowej parafii. Nie jestem przeciwny materiałom ze stocka, ale aby chociaż były starannie wyselekcjonowane. Innym razem pojawiają się zbędne
rzeczy jak niepotrzebnie duży plakat podejrzanymi (w dodatku na papierze kredowym, na którym ciężko cokolwiek notować) i tabelą z obciążeniami (umówmy
się, kto chciałby po tym pisać) czy wielki i pusty kalendarz (technicznie
wystarczyłaby kartka z kalendarza). Również dobrana czcionka imitująca odręczne
pismo wygląda dość tanio, jak i dziewacznie nałożone stemple. Gdzie indziej nie pojmuję boże czcionek i kaligrafii, JAK MOŻNA BYŁO UŻYĆ CZCIONKI COMIC SANS JAKO PISMA ODRĘCZNEGO!!! :O
TECHNIKALIA
Na plus - wszystkie materiały do
czegoś służą. Co więcej połączenia tworzą ciekawe, fałaszywe tropy Gdy pojawia
się zdjęcie dziecka USG, szybko można je łączyć z osoba i mające romans; lecz
chwilę znajdujemy dowód, który odwraca sytuację o 180 stopni. Tutaj
wielopłaszczyznowość faktów jest dobrze skonstruowana.
Odwiedzimy strony internetowe, a nawet zadzwonimy na pocztę głosową i odsłuchamy nagrania. Niestety w przypadku ostatniej gra aktorska wypada sztywno z małymi wyjątkami, a gdyby z jakiegoś powodu poczta nie działała, twórcy umieścili nagrania na swojej stronie.
Finał jest emocjonujący, w którym wybieramy odpowiedzi na 4
postawione pytaia; i po ich wybraniu nie otrzymujemy prostego „Wygrałeś!”, ale
rozbudowane uzasadnienie; nawet w przypadku, jeśli źle odpowiedzieliśmy, dla
każdej odpowiedzi z osobna.
ZAGADKI
Poziom trudności jest
zróżnicowany. Ustalenie, kto stoi za
wysłaniem koperty z dowodami nie sprawi kłopotów. Ustalenie zabójcy
Maksymialiana zdecydowanie jest najbardziej wymagające, a poziom trudności eskaluje
w chwili pozostania finałowej trójki podejrzanych. Na szczęście porady zawarte w krótkiej
nocie instrukcji oraz przejrzenie jeszcze raz materiałów naprowadza na trop.
Nie mniej, są wątki w których można się pogubić np. numery telefonów.
System podpowiedzi jest, ale
łatwo go przegapić – dowiedziałem się o nim dopiero, gdy wszedłem na stronę by
udzielić odpowiedni na pytania. Co jest dobre, jest wielostopniowy i nie psuje
zabawy. Raz mi się nawet przydał.
Co prawda większość dedukcji jest prostolinijna, ale niektóre wskazówki są dwuznaczne. Np. jeśli ktoś był zapisany na turniej szachowy, to czy rzeczywiście na nim stawił i grał do wieczora? Czy może zapis o uczestnictwie w turnieju ma wskazywać, że podejrzany był w obecności ofiary? Albo że nie był – bo grał w szachy. Jak to interpretować? Tutaj podpowiem, że nie warto być kreatywnym.
WERDYKT
Sprawa Szczecin Małych to
zdecydowanie udana gra detektywistyczna. Grałem solo i po trzech godzinnych
sesjach – z jedną drobną podpowiedzią – udało mi się odpowiedzieć na wszystkie
pytania. Brakuje jednak ostatecznego szlifu. To całkiem dobra gra dla zaczynających przygodę z Mystery Case Files :)
OCENA: 6+/10
★★★★★★⯪☆☆☆
➕ PLUSY:
- duża różnorodność materiałów, brak powtarzalnych
wzorów
- świetnie oddany klimat polskiego miasteczka
- wysoka jakość niektórych elementów (np. gazeta)
- umiarkowany, dobrze wyważony poziom trudności
- rozbudowany system podpowiedzi
- satysfakcjonujące, dobrze omówione zakończenie
➖ MINUSY:
- słabe wykonanie kilku zdjęć
- miejscami dwuznaczne i nieprecyzyjne tropy
- stosunkowo krótka rozgrywka
- niektóre materiały wydają się zbędne lub źle przemyślane (np. kredowa tablica podejrzanych)
Gry detektywistyczne lubię, i w moim, że tak powiem "rozgrywkowym" portoflio jest całkiem sporo gier o takieej tematyce, jak choćby przygodówki z seria Agatha Christie czy Sherlock Holmes. Ale w takie typowe gry, bardziej przypominające klasyczną pracę śledczego, no i może trochę produkcje true crime, które głównie oglądam, a nie ogrywam, za wiele jeszcze nie grałam. No może poza CSI: Kryminalne zagadki Las Vegas, grę nieco zbliżoną do recenzowanej przez Ciebie gry, która jakoś mocno w pamięci mi się nie zapisała :-P
OdpowiedzUsuńGratuluję pierwszej recenzji na blogu i życzę miłego blogowania :)
Muszę przyznać, że „HIDDEN GAMES – Sprawa Szczecin Małych” zrobiła na mnie mieszane wrażenie, choć w sumie pozytywne. Z jednej strony doceniam podejście twórców – różnorodność dokumentów, sposób łączenia tropów i klimat małego polskiego miasteczka naprawdę wciągają. Przeglądanie notatek, rachunków, zdjęć, map i nagrań głosowych daje poczucie prowadzenia prawdziwego śledztwa, co rzadko udaje się w grach tego typu. Dobrze też, że system podpowiedzi nie psuje zabawy i jest rozbudowany na tyle, by ratować w momentach zastoju.
OdpowiedzUsuńZ drugiej strony widać brak dopracowania w kilku elementach wykonania – niektóre zdjęcia wyglądają jak żywcem wyjęte ze stocka, czcionki momentami rażą, a plakat na kredowym papierze utrudnia notowanie. Do tego narracja poboczna jest bardzo skromna, przez co świat gry momentami wydaje się płaski. Kilka drobnych niedoróbek nie zaburza zabawy, ale pozostawia poczucie, że przy odrobinie większego nakładu pracy całość mogłaby być naprawdę dopieszczona.
Podsumowując – gra jest warta uwagi, zwłaszcza dla osób zaczynających przygodę z mystery case files. Nie jest to może arcydzieło, ale satysfakcjonująca i wciągająca rozgrywka na kilka godzin, w której fajnie poczuć się jak detektyw. W moim odczuciu ocena 6+/10 jest całkiem sprawiedliwa – trochę niedoskonałości, ale sporo przyjemności z dedukcji i śledztwa.